Nie lubię twojej pracy...
I znów ciemność otula mnie samotnością
Nie mam już nic
Minuty płyną leniwie niczym godziny
Ukojenie krąży w żyłach omijając umysł
Wyzbyłem się już całej zazdrości
Uciszyłem zmysły, zamknąłem oczy
Ukojenie krąży gdzieś w żyłach
Może to i się wyda tandetne i cienkie, ale takie ma być. Tandetne cienkie i prawdziwe. Spłynęło mi z głowy i serca i postanowiłem to zapisać :)
Dotyczy to pewnej Zołzy, która ma okropną pracę, przez którą musi mnie co jakiś czas zostawiać. Najgorsze są noce kiedy zasnąć nie mogę, myślę i tęsknię. Nie da się tego zmienić, ale ponażekać można :)
Taki to ze mnie straszny skurwiały trol, basista black metalowej kapeli, twardziel i cham, który czasem spod twardej skorupy wypuszcza z siebie wrażliwego mięczaka i tandetnego poetę :)
Za ewntualne błędy ortograficzno stylistyczne teraz i w przyszłości przepraszam, ale z dyslekcją nie wygram, a jestem zbyt leniwy aby do słownika zajżeć :)
Takim to wpisem Kudłaty wita na stronach tego bloga :)